Sesja narzeczeńska Bielsko Biała – Daria & Marcin

Sesja narzeczeńska Darii i Marcina to było wyzwanie, głównie ze względu na wczesną porę i to, że nasza para przyjechała specjalnie do nas o takiej porze ze śląska.
Spotkaliśmy się w miejscu na uboczu w okolicach Bielska Białej, idealnym do poświęcenia czasu tylko sobie, spędzenia tych ostatnich narzeczeńskich.
Bardzo ważne jest by taki moment, narzeczeni przeżyli bez tłumu gapiów w środku miasta i tym sugerowaliśmy się wybierając lokalizację - naturalną i cichą.
Daria i Marcin potrzebowali, dłuższej chwili by się całkowicie wyluzować, w końcu mało kto na co dzień jest modelem i to w dodatku o 4 rano.
Jednak po początkowej nieśmiałości otworzyli się i dali porwać chwili, która była tylko dla nich.

Sesja narzeczeńska Bielsko -Biała

Sesja narzeczeńska to świetny czas na chwilę tylko dla siebie przed dniem ślubu, na zatrzymanie się w gonitwie przygotowań ślubnych.
To moment w którym jesteście we dwoje i możecie się całkowicie skupić na tym co czujecie i dlaczego postanowiliście być razem, akurat Wy.
Możecie wrócić wspomnieniami do momentu, w którym poznaliście się - to Wasz czas.
Fajnym pomysłem jest wybrać miejsce sesji narzeczeńskiej w przemyślany sposób by lokalizacja była bliska Waszemu sercu.
Jeśli lubicie naturalne klimaty niech to będzie piękna łąka z ciekawym widokiem, strumyk  lub górskie rejony.
Gdy jesteście fanami przemierzania miejskich ulic, nie zmuszajcie się do pól i lasów skoro nie porywa to Waszego serca. Wybierzcie sesję narzeczeńską w miejskim klimacie. Plener w Bielsku Białej to fajne rozwiązanie, klimatyczne uliczki i kilka naprawdę ciekawych lokalizacji daje wiele możliwości, a architektura i podrapane ściany kamienic potrafią mieć wiele uroku wystarczy
w odpowiedni sposób to wykorzystać. Nie bójcie się miejskich anturaży - w czasach naturalnych sesji plenerowych w górach i lasach warto czasami zrobić coś innego.

Kreatywny plener ślubny Bielsko - Biała

Wraz z Darią i Marcinem postanowiliśmy podczas naszej sesji narzeczeńskiej połączyć miejską architekturę i naturę,
godzina pozwoliła nam na to by jedynymi obserwatorami naszych poczynań byli uczestnicy mszy w kościele, którzy dziwnie patrzyli się na nasze bieganiny po ulicach o 6 rano.
Zwieńczeniem była wyczekana kawa w McDonaldzie - smakowała jak nigdy :)

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o